Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buleczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Buleczki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2009

Ciabatta

Dzisiejsza ciabatta, to pierwsza proba zmierzenia sie z przepisami Caroline Dhaenens zamieszczonych w nieduzej ksiazeczce "Recettes de Moulbaix", czyli "Przepisy z Moulbaix" z 2007 r. W Moulbaix, pieknej i malowniczej wsi, znajduje sie wciaz czynny mlyn, w ktorym mozna kupic mnostwo rodzajow maki i roznych mieszanek chlebowych.

Skladniki:

  • 850 g maki baguette (mysle, ze spokojnie mozna dac zwykla make pszenna)
  • 150 g maki zytniej (70%)
  • 720 g letniej wody
  • 20 g oliwy z oliwek
  • 20 g soli
  • 30 g swiezych drozdzy

Polaczyc obie maki. Drozdze rozpuscic w nieduzej ilosci wody, nastepnie wlac w zrobiony na srodku dolek. Dodac reszte wody, sol i oliwe. Wszystkie skladniki polaczyc i wyrabiac intensywnie co najmniej przez 5 min. (ciasto bardzo klei sie do rak, wiec ja jeszcze sporo maki podsypalam podczas wyrabiania), a nastepnie odstawic do wyrozniecia az podwoi swoja objetosc (ok. 1,5 godz.).

Po tym czasie nie wyrabiajac ponownie ciasta pokroic je na nieduze kawalki i odstawic do powtornego wyrosniecia na ok. 30 min. Nastepnie kazdy z kawalkow "rozciagnac" na zadana dlugosc i ponownie odstawic na ok. 30 min. Przed wlozeniem do piekarnika posypac maka. Piec w 220°C przez ok. 15 min. Polecam takze wrzucenie do piekarnika kilku kostek lodu, wowczas ciabatta nabiera pieknej chrupiacej skorki.

Z podanej ilosci maki wyszlo mi tyle buleczek, ze musialam pieczenie rozlozyc na 3 tury. Smak, bez zastrzezen, zwlaszcza 2 i 3 tury, kiedy to dorzucilam wlasnie wspomniane kostki lodowe. Buleczki z pierwszej tury maja nieco twarda skore. W smaku ciabatty sa naprawde pyszne i sa pieknie wypieczone w srodku. Przepis do powtorzenia jak nic!

środa, 4 marca 2009

Bardzo puszyste buleczki

...czyli pieczywa ciag dalszy. Te buleczki sa absolutnie Amebowe, czyli proste szybkie i do tego pyszne. Mimo, ze na zdjeciach nie wygladaja rewelacyjnie, jeszcze chyba zadne buleczki nie wyszly mi tak... latwo. Ciasto wyrabia sie blyskawicznie w kilka minut, bo w ogole nie klei sie do rak. Podziekowania za zamieszczenie przepisu i pieknych zdjec naleza sie Dorotus.

Skladniki:

  • 1 szklanka letniego mleka
  • 110 g miekkiego masła
  • 2 lyzki cukru (jesli ktos woli na slodko ilosc cukru mozna zwiekszyc do 1/4 szklanki)
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 3/4 łyzeczki soli
  • 4 szklanki maki pszennej (czesc maki mozna zastapic razowa lub zytnia, ja nie chcac za bardzo eksperymentowac za pierwszym razem zrobilam z samej pszennej)
  • 3 lyzeczki suchych drozdzy
  • 1 jajko roztrzepane z 1 lyzka mleka do posmarowania

Wszystkie składniki wyrobic w podanej kolejnosci przez kilka minut (suche drozdze najpierw wymieszac z maka). Po dokladnym wyrobieniu ciasto pozostawic pod przykryciem, w ciepłym miejscu, do podwojenia objetosci (ok. 2 godz.).

Po tym czasie ciasto podzielic na 12 - 16 czesci, wylozyc na blaszke, pozostawiając miedzy nimi około 1 cm odstep. Przykryc, pozostawic na ok. 45 min. do ponownego wyrosniecia, az buleczki sie zetkna. Nastepnie posmarowac jajkiem. Piec ok. 20 - 25 min. w temperaturze 185ºC.

Buleczki te po uformowaniu (przed drugim rosnieciem) mozna przykryc folia, wlozyc do lodowki i upiec kolejnego dnia na sniadanie (po wyjeciu z lodowki nalezy najpierw chwile odczekac az sie ociepla do temperatury pokojowej). Bardzo praktyczne rozwiazanie. Ponadto, mozna je zamrozic - do 30 dni. W przypadku zamrozenia, nalezy je wyjac w dniu pieczenia, odczekac az sie ociepla do temperatury pokojowej i podwoją objętość, a potem piec jak wyzej. Smacznego!

niedziela, 1 marca 2009

Buleczki na miodzie

Jako, ze dawno niczego nie pieklam, a w domu raptem zabraklo pieczywa, zdecydowalam sie na szybciutkie i proste w wykonaniu buleczki na miodzie znalezione na blogu Moje wypieki.

Składniki (na 9 nieduzych buleczek):

  • 300 g maki pszennej chlebowej
  • 2/3 lyzeczki soli
  • 1 lyzeczka suchych drozdzy
  • 1 rozbeltane jajko i tyle mleka, by razem z jajkiem stanowilo 200 ml
  • 50 g miodu (ja dalam wielokwiatowy)
  • 30 g roztopionego masla

Ponadto:

  • 1 jajko roztrzepane z 1 lyzka mleka
  • nasiona sezamu do posypania

Drozdze wymieszac z maka, dodac sol. Mleko i jajko wymieszac z miodem i maslem, dodac do maki. Wyrabiac az ciasto bedzie gladkie i elastyczne. Pozostawic w cieplym miejscu przykryte sciereczka na ok. 1,5 -2 godz. az podwoi swoja objetosc.

Po tym czasie ciasto jeszcze raz krotko wyrobić, nastepnie podzielic na 9 czesci i uformowac male buleczki, ułozyc na blaszce, przykryc sciereczka, ponownie pozostawić w cieple do napuszenia i podwojenia objetosci (około 45 - 60 minut).

Przed pieczeniem buleczki posmarowac jajkiem roztrzepanym z 1 lyzka mleka, posypac nasionami sezamu.

Piec ok. 15 - 20 minut w temperaturze 200ºC, az beda rumiane i wyrosniete. Studzic na kratce.

Buleczki sa pyyyyszne. najlepsze na sniadanie, z bialym serem i miodem. Tylko jakos tak strasznie szybko znikaja. ;)))

niedziela, 19 października 2008

Brioszki z bakaliami

Zachcialo sie znow jakichs dobrych buleczek, slodkich, na te chlodne poranki... Przedstawiam wiec bioszki z bakaliami (w oryginale sa to: okragle chleby z suchymi owocami, ale mysle, ze okreslenie bioszki bedzie bardziej klarowne). Przepis na powyzsze brioszki pochodzi z wygrzebanej na targu staroci (sic!) ksiazki A. Prandoni, S. Gianotti Passion de Pains, Editions de Vecchi S.A. Paris, 2005.

Skladniki:

  • 560 g maki
  • 250 ml mleka
  • 60 g miekkiego masla
  • 40 g sukru
  • 10 g soli
  • 2 rozbeltane jaja
  • 20 g drozdzy
  • 200 g bakalii
  • 50 g kandyzowanego cukru
  • 1 zoltko (dalam 2) - niekoniecznie
  • 50 ml mleka - niekoniecznie

Rozpuscic drozdze razem z cukrem w niewielkiej ilosci mleka. Kiedy drozdze sie rozpuszcza calkowicie, dodac reszte mleka. Polaczyc z maka, wyrobic, dodac maslo i sol (zapomnialam o soli). Dodac jajka i dalej ugniatac, az do uzyskania jednolitej masy. Nastepnie zostawic pod przykryciem ok. 50 min. (ja zostawilam na ok. 1,5 godz. az do podwojenia objetosci).

Ponownie wyrobic ciasto. Nastepnie rozwalkowac na placek i rozrzucic na nim bakalie i cukier kandyzowany. Zrolowac ciasto i nastepnie odkrawac z niego kawalki o szerokosci ok. 1 cm. (Mnie wyszlo 21 takich nieduzych kawalkow).

Ulozyc bioszki na papierze do pieczenia, posmarowac rozmaconym z mlekiem zoltkiem i zostawic ponownie na ok. 50 min. aby ladnie wyrosly (u mnie ponownie ok. 1,5 godz.).

Do piekarnika nagrzanego do 200°C tuz przed wlozeniem brioszek wrzucic kilka kostek lodu. Wlozyc brioszki i piec przez ok. 20 min.

Jako, ze bioszek tych wyszlo mi az 20 postanowilam jednoczesnie piec na 2 poziomach piekarnika. Niestety, bioszki z wyzszego poziomu nie uroszly juz podczas pieczenia i ich spody moglyby byc nieco bardziej podpieczone - sa biale.

Z kolei bioszki z poziomu nizszego ladnie urosly, ale musialam je zostawic nieco dluzej w piekarniku, bo ich wierzchy po 20 min. nie byly upieczone. Za to spody az za bardzo. Wniosek - nastepnym razem bede piec na dwie tury.

Niekoniecznie tez pasuje mi cukier kandyzowany - jak dla mnie nieco zbyt twardy. Spokojnie mozna pominac i dodac same bakalie. I tak brioszki beda bardzo smaczne. Idealne na slodki poranek.

niedziela, 27 kwietnia 2008

Drozdzowki z serem

Zachcialo mi sie w niedzielny ranek zwyklych drozdzowek... Mam juz dosc croissantow i croissantopodobnych belgijskich couque (czyli tlumaczac z belgijskiego na francuski ;)) viennoiserie, brioche). Drozdzowka z serem... mmmm... to jest to, czego mi potrzeba....
Poszukalam, poszukalam i ! jest, znalazlam! Przepis nietrudny, do ktorego w zasadzie wszystkie skladniki mialam pod reka w niedzielny poranek. Przepis pochodzi z forum CinCin.

Skladniki:
a) na zaczyn:

  • 1 1/2 lyzeczki suchych drozdzy lub 5 dag swiezych
  • 1/2 szklanki cieplego mleka
  • 1 lyzka cukru
  • 1/2 szklanki maki

b) na reszte ciasta:

  • 4 duze zoltka
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 2 lyzki cukru waniliowego
  • 3 szklanki maki
  • 4 lyzki roztopionego masla

c) na nadzienie serowe:

  • 3 lyzki miekkiego masla
  • 1/3 szklanki cukru pudru (lub wiecej)
  • 1 zoltko
  • 1 lyzeczka cukru waniliowego
  • 250-300 g sera twarogowego (ja dalam tutejszy bialy ser, ktory ma forme bardziej „plynna” od polskiego twarogu, ale sprawdzil sie dobrze).

(W oryginalnym przepisie ilosc skladnikow na nadzienie serowe byla wieksza, lecz wowczas tego nadzienia sporo zostaje, badz po prostu „wylewa sie" ono z drozdzowek jesli sie go za duzo wlozy).

Zaczyn: Drozdze rozpuscic w cieplym mleku, dodac cukier i make, dobrze wymieszac i zostawic do wyrosniecia, okolo 10-15 mniut.

Pozostale ciasto: Rozpuscic maslo, zoltka ubic z cukrem (mozna mikserem). Przesiac make do duzej miski, dodac wyrosniety rozczyn i ubite z cukrem zoltka, dobrze polaczyc i wyrabiac az ciasto bedzie gladkie i lsniace (w przypadku, jesli ciasto bedzie za geste, mozna dolac cieplego mleko – ja dolalam odrobine). Wlac rozpuszczone maslo i ciagle wyrabiac az ciasto zacznie odchodzic od reki. Uformowac w kule i zostawic do wyrosniecia w misce, az podwoi objetosc.

Nadzienie serowe: Utrzec maslo z cukrem pudrem i zoltkiem, dodac cukier waniliowy i roztarty ser. Ucierac, az masa serowa bedzie gladka.

Przelozyc ciasto na stolnice, rozwalkowac na grubosc 1 1/2 - 2cm. Wyciac koleczka i ukladac na wylozonej pergaminem blasze. (Ja wycinalam kolka o grubosci 1,5 kubkiem o srednicy 10 cm). Przykryc i zostawic do ponownego wyrosniecia. Uzywajac dna mniejszej szklaneczki (wazne, zeby byla jednak sporo mniejsza, bo inaczej nadzienie wyplywa), lekko zrobic plytke wglebienia w buleczkach, nalozyc nadzienie serowe i posmarowac rozbeltanym jajkiem. (Wazne jest by nie nakladac zbyt wiele sera, poniewaz kiedy nalozylam z lekka „gorka” po prostu „wyplynal” podczas pieczenia). Piec w temperaturze 180 st.C przez okolo 20-30 minut (ja pieklam jakies 22 minuty).


Drozdzowki sa pyszne. Takie jakie maja byc wlasnie drozdzowki z serem. :)))

środa, 23 kwietnia 2008

Male brioszki z rodzynkami

Brioszka (fr. brioche) pochodzi z Normandii (Francja), gdzie juz w XVI w. produkowano ja z ciasta, ktore bardzo przypomina to wspolczesne. Obecnie wsrod miast znanych ze wspanialej jakosci brioszek wymienia sie Gisors i Gournay (region Haute-Normandie) ze wzgledu na wysoka jakosc masla pochodzacego z tego regionu.

Z ciekawostek: po francusku slowo brioche oznacza takze w przenosni "brzuszek". Prendre de la brioche (czyli wziac brioszke) oznacza nieco sie... zaokraglic ;), a avoir une brioche au four (miec brioszke w piecu) - byc... w ciazy.

Brioszki, to typowe slodkie pieczywo sniadaniowe, ktorego waznym skladnikiem jest maslo. Brioszki mozna jesc same, mozna tez z dzemem, miodem, jogurtem, czekolada... Najprostszy przepis jaki udalo mi sie znalezc na brioszki pochodzi z francuskiego portalu Les Foodies.

Skladniki:

  • 1 opakowanie drozdzy sypkich (ja dalam nieco mniej)
  • szklanka letniego mleka
  • 60 g cukru
  • lyzeczka soli
  • 450 g maki pszennej
  • 2 jajka + 1 zoltko (do posmarowania brioszek)
  • 2 lyzki oliwy z oliwek
  • 100 g rodzynek
  • 100 g rozpuszczonego masla
  • maslo do wysmarowania foremek do brioszek

Drozdze rozpuscic w letnim mleku. W misce rozmieszac sol z cukrem, nastepnie dodac make i mleko. Wymieszac. Wyrabiac ciasto przez kilka minut az do uzyskania jednolitej konsystencji. Nastepnie dodac oliwe i 2 jajka. Ponownie wyrabiac (ja dodalam jeszcze podczas tego drugiego wyrabiania sporo maki, gdyz ciasto mialo bardzo plynna konsystencje) az stanie sie jednolite i bedzie "odchodzic" od reki. Uformowac kule i odstawic przykryte wilgotna sciereczka w cieple miejsce az do podwojenia objetosci (ja zostawilam na ok. 3 godz.).

Na oproszonym maka blacie rozwalkowac ciasto. Posmarowac je roztopionym maslem, nastepnie zlozyc na pol. Ponownie rozwalkowac i ponownie posmarowac maslem. Czynnosc te powtorzyc trzeci raz, dodac rodzynki i zwinac w rulon.Rulon pokroic na 8 czesci i kazda z nich wlozyc do wysmarowanej maslem foremki. Zostawic do ponownego wyrosniecia na ok. godzine.


Po godzinie posmarowac rozbeltanym zoltkim i wstawic do rozgrzanego do 180°C piekarnika. Piec ok. 15 min. (Moje bioszki "dogrzewaly sie" jeszcze w wylaczonym piekarniku ok. 10 min.).

I teraz juz mozna zasiadac do sniadania. :)

niedziela, 13 kwietnia 2008

Zawijane buleczki maslane

Jakos tak mnie naszlo na pieczywo w tym tygodniu. Szczerze mowiac wlasne wypieki tego typu coraz bardziej mi sie podobaja. Chyba przestaniemy kupowac chleb i bulki w pobliskiej piekarni. No chyba ze od swieta, ale jak zachoruje... na lenia. ;)

Jako, ze dzis u mnie slonecznie zapraszam na sniadanie na zielonej trawce. :)


Przepis znalazlam na forum CinCin a jego autorka jest Bajaderka.

Skladniki:
  • 1 szklanka cieplego mleka
  • 2 lyzki masla
  • 1 jajko
  • 1 lyzka cukru
  • 1/2 lyzeczki soli
  • 3 szklanki maki
  • 1 1/2 lyzeczki suchych drozdzy (ja dalam ok. 30 g swiezych)
  • 2 lyzki rozpuszczonego masla do smarowania rozwalkowanych placuszkow
  • 1 jajko ubite z 2 lyzkami mleka lub smietanki, do smarowania buleczek
  • ziarna sezamu do posypania

Drozdze rozkruszyc i wsypac do cieplego mleka, zamieszac, zostawic na kilka minut. Do drugiej miski przesiac make, dodac jajko, cukier, sol. Rozpuscic maslo i dodac razem z mlekiem i drozdzami do pozostalych skladnikow. Wyrabiac przez kilka minut az ciasto stanie sie gladkie i elastyczne. Przykryc miske i zostawic do wyrosniecia na okolo godzine.

Ciasto przelozyc na stolnice lub blat, podzielic na 8 rownych czesci i kazda rozwalkowac na jak najcienszy, duzy placek (po upieczeniu pierwszych i walce o to, by mialy pozadany ksztalt, juz wiem, ze najlepsza forma bedzie nie kolko, ale raczej cos zblizonego do prostokata). Placki smarowac rozpuszczonym maslem i zwijac w cieniutkie ruloniki. Kazdy rulonik z kolei zwinac w ksztalcie slimaczka (koniec wcisnac pod spod utworzonej buleczki).

Bulki ukladac na wylozonej pergaminem blasze i zostawic do wyrosniecia na okolo 40-45 minut. Wyrosniete buleczki posmarowac jajkiem rozbeltanym z mlekiem i posypac sezamem. Piec okolo 12 min. (ja pieklam 16 i to nie bylo za dlugo) rozgrzanym do 180°C piekarniku az beda jasno zlote.


A tak powinien wygladac prawidlowo zwiniety slimak. :) Zycze smacznego!

piątek, 11 kwietnia 2008

Focaccia

Nabylam niedawno, chwalona i dostepna w Belgii ksiazke Christopha Feldera "Les brioches et viennoiseries de Christophe. Leçon de pâtisserie N°7". Oczywiscie na poczatek szukalam czegos, czego nie robiloby sie przez caly dzien ;) , jako ze mialam do dyspozycji jedynie kawalek wieczoru.

Moj wybor padl na focaccie, jako, ze ten rodzaj pieczywa nie byl mi do tej pory znany, a do tego przepis wygladal na dosc prosty.



Skladniki na ciasto na focaccie:
  • 500 g maki T 55 (ja uzylam zwyklej pszennej, bo taka mialam pod reka)
  • 25 g swiezych drozdzy
  • 225 ml zimnej wody
  • 10 g drobnej soli
  • 55 ml oliwy z oliwek
  • 60 g czarnych oliwek (ja dalam pomieszane - czarne i zielone)
  • i oliwa z oliwek do smarowania (55 ml)
Rozkruszyc drozdze i rozmieszac je dokladnie z polowa zimnej wody. Do drugiego naczynia wsypac make, sol, pozostala czesc wody, oliwe i rozpuszczone drozdze. Wymieszac. Zagniesc ciasto tak, aby bylo miekkie i elastyczne. Mozna to zrobic recznie (ja tak zrobilam), badz uzyc miksera z przystawka do ciasta drozdzowego (tak jest w oryginalnym przepisie). Wowczas nalezy mikser nastawic na 5 minut na wolne obroty.

Pokroic na drobne kawalki wydrylowane wczesniej oliwki. Dodac do ciasta. Zagniesc recznie badz mikserem (1 minuta na wolnych obrotach). Odstawic do wyrosniecia pod sciereczka na 30 min.

Po tym czasie wylozyc ciasto na posypana maka stolnice lub blat. Rozwalkowac je na prostokatny placek o grubosci ok. 8 mm. Nastepnie odkrawac pojedyncze paski o szerokosci 6 cm. Ulozyc na przykrytej papierem do pieczenia blasze i odstawic na 2 godziny, podczas ktorych ciasto powinno podwoic objetosc. (Niestety moje ciasto nie zechcialo zastosowac sie do tego punktu, ;( mimo, ze lezalo 2 i pol godziny. Byc moze nastepnym razem powinnam je badz zostawic na jeszcze dluzej, badz tez podwyzszyc temperature w domu).

Po podwojeniu objetosci kazda bulke pedzelkiem posmarowac oliwa i piec w rozgrzanym do 230° piekarniku przez 8-10 min. (ja pieklam 14 min.) Tuz po wyjeciu posmarowac jeszcze raz oliwa aby ciasto bylo zrumienione na wierzchu.



Z tej bulki mozna robic sobie pyyyyyszne kanapki do pracy albo na piknik na zielona trawke. :D Dobrze komponuje sie tez z lekka salatka warzywna.

niedziela, 6 kwietnia 2008

Poranne slodkie buleczki - pluszki




Na te buleczki warto zarezerwowac sobie sporo czasu. Mnie, Amebie ;) caly proces (lacznie z rosnieciem ciasta, jego "odpoczywaniem") zajal (UWAGA!) ok. 5 godzin. Pewnie jesli ktos ma wieksza wprawe, to to pojdzie szybciej, niemniej jednak jesli planuje sie je na niedzielne sniadanie, trzeba baaardzo wczesnie wstac. ;)

Nie wiem skad pochodzi najbardziej oryginalny przepis. Ja go znalazlam na blogu, ktory jest dla mnie inspiracja i od ktorego zaczela sie tak na powaznie moja przygoda z kuchnia, na Moich Wypiekach.

Skladniki na 16 buleczek:

  • 325 ml letniego mleka
  • 50 g roztopionego masla
  • 1,5 lyzeczki majonezu
  • 500 g maki pszennej
  • 50 g cukru
  • pol lyzeczki soli
  • 2 i 1/4 lyzeczki suszonych drozdzy
Drozdze wymieszac z maka, dodac pozostale składniki, wyrabiac przez kilka minut, az ciasto bedzie gladkie i sprezyste. Wlozyc do glebszej miski, przykryc, odstawic w cieple miejsce i poczekac, az podwoi objetosc (ja czekalam ok. 2 godzin). Po tym czasie wyjąc ciasto, polozyc je na oproszony maka blat, podzielic na 16 czesci, z kazdej uformowac nieduza kulke. Odstawic na 5 - 10 minut przykryte wilgotna sciereczka.


Kazda kulke rozwalkowac na na plaski placek, posmarowac najpierw roztopionym maslem, potem nadzieniem. Ja zrobilam wszystkie z nadzieniem orzechowym:

Nadzienie orzechowe:

  • 200 g zmielonych orzechów laskowych
  • 75 g cukru
  • 3 łyżki słodkiej śmietanki
  • 100 g dżemu morelowego lub brzoskwiniowego
  • 1 łyżka rumu lub aromat rumowy

Wszystkie skladniki wymieszac.

Buleczki mozna takze z robic z nadzieniem makowym serowym, z musem jablkowym, albo po prostu posmarowac dzemem lub czekolada.

Nadzienie makowe (banalnie proste):

  • roztopione masło
  • cukier
  • mak (suchy)
Rozwalkowany placek smarujemy roztopionym maslem, posypujemy cukrem i makiem.


Nadzienie serowe:
  • 400 g zmielonego twarogu
  • pol szklanki cukru pudru
  • 1 lyzka cukru waniliowego
  • 1 zoltko
  • 4 lyzki miekkiego masla

Wszystkie skladniki rozetrzec na gladka mase.

(Ilosc kazdego nadzienia podaje na 16 buleczek).

Posmarowany nadzieniem placek zwinac w rulonik. Kazdy rulonik naciac wzdluz zostawiajac nieprzeciete około 1/4 długosci z kazdego konca. Konce zawinac pod spod i wlozyc do srodka przez powstałe naciecie.








Gotowe buleczki klasc na blaszce oproszonej maka i pozostawic jeszcze na 15 - 20 minut do "napuszenia".

Spryskac piekarnik woda, piec około 20 - 25 minut w temperaturze 190ºC. Buleczki nie rosna juz podczas pieczenia, wiec spokojnie mozna je polozyc jedna obok drugiej. Idealne na poranne sniadanie, np. z goraca czekolada.

Jak bede robila te buleczki nastepnym razem, to zrobie z roznym nadzieniem i w roznym ksztalcie:

Serca

Kwiatka

Paczka kwiatowego

i Kokardki.

niedziela, 30 marca 2008

Buleczki z pieczarkami

Mialam dzis faze na gotowanie. Juz prawie polnoc, a ja wlasnie wyciagnelam z piekarnika swiezutkie, pachnace buleczki z pieczarkami. Przepis pochodzi z bloga White Plate. Ja go nieco zmodyfikowalam w "praniu".


A robi sie je tak:

Ciasto na chleb:

  • 500 g maki, ja uzylam zwyklej maki do ciasta,
  • 310 ml letniej wody,
  • 15 g swiezych drozdzy,
  • 1/2 łyzki cukru
  • 1 plaska łyzka soli morskiej (uzylam zwyklej, bo taka mialam),
  • maka do podsypywania
Wsypac make na stolnice i zrobic w niej dolek. Do dolka wlac ewody, dodac drozdze, cukier, sol i wymieszac widelcem. Nastepnie mieszac make z wnetrza kopczyka z reszta składnikow.

Kiedy masa bedzie miala konsystencje gestej smietany, wlac reszte wody. Mieszac dalej, az do uzyskania takiej samej konsystencji, wowczas nalezy wymieszac mase z reszta maki z bokow kopczyka. (Mnie oczywiscie to wszystko nie wyszlo i skonczylo sie na wymieszaniu wszystkiego ze wszystkim w tym samym czasie, bo woda mi zaczela "uciekac" ze stolu - robilam na blacie, bo nie mam stolnicy).

Ugniesc ciasto rekami do czasu, az stanie sie gładkie i elastyczne (to "gladkie i elastyczne" do dla mnie zagadka, chyba jeszcze nigdy mi takie nie wyszlo, musze po prostu u kogos zobaczyc na wlasne oczy JAK takie ciasto powinno wygladac). Oproszyc ciasto z wierzchu maka. Włozyc do miski, przykryc i odstawic na pół godziny do wyrosniecia. Powinno podwoic objetosc. (U mnie troche uroslo, ale chyba nie az tyle, ile powinno)...

Kiedy podwoi objętosc, wyrabiac je energicznie przez kolejne 30 sekund. Teraz mozna je uformowac wedle upodobania.

Farsz pieczarkowy:


  • 30 dag pieczarek,
  • 1 cebula,
  • 3 łyzki oleju,
  • sol i pieprz do smaku,
  • szczypta swiezo startej gałki muszkatolowej,
  • opcjonalnie - łyzka smietany (nie dalam)
Cebule obrac i drobno posiekac. Nastepnie zeszklic na małym ogniu - zajmie to ok. 10 minut. Dodac pokrojone na plasterki pieczarki. Dusic wszystko kolejne 15-20 minut. Przyprawic do smaku sola, pieprzem i galka. Mozna dodac lyzke smietany. Ostudzic.

Ciasto podzielic na male kawalki, uformowac plaskie placuszki, wlozyc do nich farsz (ilosc zalezy od wielkosci placuszkow. Formowac buleczki, dokładnie je sklejajac. Buleczki ukladac na blaszce wyłozonej papierem do pieczenia. Każdą buleczke posmarować z wierzchu olejem (posmarowalam oliwa). Odstawic do wyrosnięcia na ok 30 minut.

Piekarnik nagrzac do 180°C. Wstawic buleczki i piec ok. 20 minut (ja pieklam az 30 min!). Po upieczeniu ostudzic na kuchennej kratce.

A teraz prosze sie czestowac: :)



Kolezanka, ktora robi podobne buleczki, poradzila mi, zeby do farszu dodac troche koncentratu pomidorowego, co nada im wyrazniejszy smak. Sprobuje nastepnym razem.